John A. Johnson w Steele i wsp., 2013 (i Johnson debatujący nad Nicole Prause w sekcji komentarzy w artykule PT)

Steele i in., Rzecznik 2013 Nicole Prause przeprowadziła kilka wywiadów na temat swojego lipcowego badania 2013 EEG na temat osób skarżących się na trudności w kontrolowaniu korzystania z pornografii. Komentowanie w ramach Psychology Today wywiad Nicole Prause, starszy psycholog emerytowany profesor John A. Johnson powiedziany:

Luka w wnioskach logicznych

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on 19 lipca 2013 r. - 2:35

Mustanski pyta: „Jaki był cel badania?”, A Prause odpowiada: „Nasze badanie przetestowało, czy osoby, które zgłaszają takie problemy [problemy z regulowaniem oglądania erotyki online] wyglądają jak inni uzależnieni z odpowiedzi mózgu na obrazy seksualne”

Ale badanie nie porównywało nagrań mózgowych od osób mających problemy z regulowaniem ich oglądania erotyki w Internecie na nagrania mózgu od osób uzależnionych od narkotyków i nagrań mózgu od niezwiązanej grupy kontrolnej, co byłoby oczywistym sposobem sprawdzenia, czy reakcje mózgu z niespokojnych grupy wyglądają bardziej jak reakcje mózgu uzależnionych lub nie uzależnionych.

Zamiast tego Prause twierdzi, że ich projekt w ramach przedmiotu był lepszą metodą, w której badani stanowią swoistą grupę kontrolną. Dzięki temu projektowi odkryli, że reakcja EEG ich uczestników (jako grupy) na zdjęcia erotyczne była silniejsza niż ich reakcje EEG na inne rodzaje obrazów. Jest to pokazane na wykresie przebiegu liniowego (choć z jakiegoś powodu wykres różni się znacznie od rzeczywistego wykresu w opublikowanym artykule).

Ta grupa, która zgłasza problemy z regulowaniem przeglądania erotyki online, ma silniejszą odpowiedź EEG na zdjęcia erotyczne niż inne rodzaje zdjęć. Czy osoby uzależnione wykazują podobnie silną reakcję EEG, gdy otrzymują lek z wyboru? Nie wiemy. Czy normalne, nieuzależnione osoby wykazują na erotykę odpowiedź tak silną jak grupa z problemami? Ponownie nie wiemy. Nie wiemy, czy ten wzorzec EEG jest bardziej podobny do wzorców mózgowych osób uzależnionych lub nieuzależnionych.

Zespół badawczy Prause twierdzi, że jest w stanie wykazać, czy podwyższona reakcja EEG ich badanych na erotykę jest uzależniającą odpowiedzią mózgu, czy tylko reakcją mózgu o wysokim libido, poprzez skorelowanie zestawu wyników kwestionariusza z indywidualnymi różnicami w odpowiedzi EEG. Ale wyjaśnienie różnic w odpowiedzi EEG to inne pytanie niż zbadanie, czy reakcja całej grupy wygląda na uzależniającą, czy nie. Grupa Prause podała, że ​​jedyną istotną statystycznie korelacją z odpowiedzią EEG była ujemna korelacja (r = -. 33) z pragnieniem seksu z partnerem. Innymi słowy, u osób z silnymi reakcjami EEG na erotykę istniała niewielka tendencja do mniejszego pragnienia seksu z partnerem. Jak to mówi cokolwiek o tym, czy reakcje mózgu osób, które mają problemy z regulacją oglądania erotyki, są podobne do osób uzależnionych lub nieuzależnionych z wysokim libido?

Dwa miesiące później Johnson opublikował to Psychology Today post na blogu, o którym zamieścił w wywiadzie Prause.

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on 22 września 2013 r. - 9:00

Mój umysł wciąż grzęźnie w twierdzeniu Prause, że mózgi jej badanych nie reagowały na obrazy seksualne, tak jak mózgi narkomanów reagują na ich lek, biorąc pod uwagę, że odnotowuje ona wyższe odczyty P300 dla obrazów seksualnych. Podobnie jak osoby uzależnione, które wykazują skoki P300, gdy przedstawiany jest im wybrany przez nich lek.

Jak mogła wyciągnąć wniosek, który jest przeciwieństwem rzeczywistych wyników? Myślę, że mogłoby to wpłynąć na jej uprzedzenia - co spodziewała się znaleźć. Pisałem o tym gdzie indziej.
http://www.psychologytoday.com/blog/cui-bono/201308/preconceptions-may-color-conclusions-about-sex-addiction

Johnsona Psychology Today stanowisko: Preconceptions maj kolor Wnioski na temat uzależnienia seksualnego. Zabrany klucz: W swoim poście Johnson opisuje zakulisowe zachowanie Prause, takie jak groźby prawne (tak jak zrobiła w przypadku Wilson) i pobicie Psychology Today redaktorom z groźbami, zmuszając ich do usunięcia dwóch postów na blogu krytycznych wobec nieobsługiwanych twierdzeń Prause (1 - Krytyka Gary'ego Wilsona dotycząca „Steele i inl., 2013 ″, 2 - krytyka Roberta Weissa, LCSW i dr Stefanie Carnes). Opisuje także otrzymywanie niepokojących i groźnych e-maili od Prause:

Kiedy po raz pierwszy wymyśliłem ten post na blogu i zacząłem go komponować około miesiąca temu, moim pierwotnym zamiarem było opisanie w najdrobniejszych szczegółach konkretnych sposobów, w jakie widziałem zwolenników przeciwnych stron debaty przesadzających lub nadmiernie rozszerzających swoje argumenty poza rzeczywiste dane. W badaniu. Później zmieniłem zdanie, gdy zaobserwowałem burzę emocjonalnie naładowanej retoryki wśród uczestników debaty. Nie argumenty dotyczące logicznie domniemanych danych, ale zagrożenia związane z reklamami domowymi, w tym groźby działań prawnych. Zauważyłem, że wpis na blogu PT zniknął, widocznie dlatego, że jedna ze stron zażądała jego usunięcia. Otrzymałem nawet kilka złych e-maili, ponieważ jedna ze stron usłyszała, że ​​zadałem pytania na temat właściwej interpretacji danych badań na forum naukowym.

Zdecydowałem się więc po cichu wyjść z pokoju. Postanowiłem też napisać tutaj, co napisałem już miesiąc temu, po prostu to przedstawić przykład mojego empirycznego twierdzenia, że ​​nauka nie jest czysto obiektywnym przedsięwzięciem, a faktyczni naukowcy mogą stać się bardzo osobiście i emocjonalnie zaangażowani w swoją pracę. Kontrowersje, o których mowa, są również doskonałym przykładem powszechny trend wśród amerykańskich naukowców do przeceniania wyników miękkiej nauki.

To rozgniewało Prause, który kłócił się (używając fałszywych imion) z Johnsonem w sekcji komentarzy jego Psychology Today wpis na blogu o badaniu EEG Prause'a z 2013 roku (zauważ, że Johnson tak naprawdę nie ma opinii na temat uzależnienia od seksu). Pewne jest, że „anonimowa” jest Nicole Prause; być może Jen H. też.


PRAUSE & JOHNSON „DEBATE”

Przesłane przez Jen na 21 września 2013 r. - 5:44

Dzięki Dr Johnson,

Też, jak się okazało, radziłem sobie z tymi, hmmm, najbardziej namiętnymi uzależnionymi od seksu uzależnieniami.

Powodzenia, jeśli zdecydujesz się rzucić się do dołu. Liczę na dobrą pracę empiryczną na ten temat w najbliższej przyszłości.

pozdrowienia

Jen H., CSW

Namiętne to słowo!

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on 22 września 2013 r. - 9:10

Dzięki za komentarz, Jen.

Wydaje mi się, że pasja to miecz obosieczny. Z drugiej strony pasja do tematu oznacza, że ​​osoba jest gotowa poświęcić wiele czasu i energii na ten temat. Dlaczego ktoś miałby się czegoś uczyć, chyba że miałby do tego pasję?

Z drugiej strony, jeśli namiętna osoba ma już swój umysł, cała ta namiętna energia zostanie skierowana ku jednej możliwości, słusznej lub niesłusznej. A kiedy źle, pasja prowadzi do ślepoty na prawdę.

Prawdopodobnie pozostanę poza tymi debatami i pozwolę, aby podjęli decyzję badacze empiryczni.

Strona internetowa do oszustwa?

Przesłane przez Anonymous na Listopad 2, 2013 - 6:26

Jak wspomniałeś, ta debata obfituje w programy. Jednak łącząc debatę naukową z jakimś przypadkowym gościem, który próbuje sprzedać książki? Jak to jest ulepszenie? Myślę też, że przegapiłeś sens badania… wszyscy ludzie pokazują wzór. Ta grupa (1) wygląda dokładnie tak jak wszyscy inni i (2) dla pewności, miara mózgu nie była związana z żadną miarą hiperseksualności (chociaż była to chęć na seks z partnerem). Nie jestem pewien, dlaczego nie było to również związane z pragnieniem masturbacji, chociaż autorzy podali całą skalę i rozmawiają o tym, dlaczego tak się dzieje.

Być może przegapiłem punkt

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on Listopad 2, 2013 - 9:39

Jeśli celem badania było wykazanie, że „wszyscy ludzie” (nie tylko domniemani uzależnieni od seksu) wykazują skok amplitudy P300 podczas oglądania obrazów seksualnych, masz rację - nie rozumiem, ponieważ badanie dotyczyło tylko rzekomej płci uzależnieni. Gdyby badanie * wykorzystywało * grupę porównawczą nieuzależnioną i wykazało, że oni również wykazywali skok P300, to naukowcy mieliby podstawy do twierdzenia, że ​​mózgi tak zwanych osób uzależnionych od seksu reagują tak samo jak osoby nieuzależnione , więc może nie ma różnicy między domniemanymi uzależnionymi a nieuzależnionymi. Zamiast tego, badanie wykazało, że sami opisani uzależnieni wykazali wzrost P300 w odpowiedzi na opisaną przez siebie uzależniającą „substancję” (obrazy seksualne), tak jak osoby uzależnione od kokainy wykazują skok P300 po podaniu kokainy, alkoholicy wykazują skok P300, gdy prezentowany z alkoholem itp.

Jeśli chodzi o to, co pokazują korelacje między amplitudą P300 a innymi wynikami, jedyną istotną korelacją była * ujemna * korelacja z pragnieniem seksu z partnerem. Innymi słowy, im silniejsza reakcja mózgu na obraz seksualny, tym * mniejsze * pragnienie danej osoby na seks z prawdziwą osobą. Brzmi to dla mnie jak profil kogoś, kto jest tak zafascynowany obrazami, że ma problemy z łączeniem się seksualnie z ludźmi w prawdziwym życiu. Powiedziałbym, że ta osoba ma problem. Nadal jest dyskusyjne, czy chcemy nazwać ten problem „uzależnieniem”. Ale nie widzę, jak to odkrycie demonstruje * brak * uzależnienia w tej próbce.

Według mojej wiedzy, mój post nie zawierał linków do przypadkowego kolesia próbującego sprzedawać książki. Strona Porn Study Critiques zawiera wypowiedzi wielu osób zainteresowanych debatą i poprosiłem czytelników, aby sami sami ocenili, które argumenty mogą mieć znaczenie. Nie zauważyłem żadnych ogłoszeń książki na tej stronie.

Dobra, będę

Przesłane przez Anonymous na 3 listopada 2013 r. - 8: 37pm

Okej, mam zamiar być optymistą i zakładam, że ani autor tego posta PT, ani autorzy artykułu badawczego nie są celowo stronniczy. Z jednej strony, ta zmiana (zdjęcia seksualne z największą zmianą), którą bym oszacował, została powtórzona przez co najmniej 100 laboratoriów kontrolnych. Jest niezwykle stabilny. Ponadto kontrole to dokładnie ludzie, którzy znajdują się na niskim / nieobecnym końcu konstruktu będącego przedmiotem zainteresowania. Przeprowadzone regresje (nie korelacje) mogą być krytykowane za to, że nie są dobrze reprezentowane, ale zakres konstruktu wydaje się być reprezentowany. Wreszcie nie wiemy, czy nie pobrano kontroli. Nauka jest powolna. Może nadejść, zanim wyrzucisz naukowca z zagrożeniem biologicznym (ha!)

To powiedziawszy, istnieje wiele pytań, które porusza to badanie:
1. Jak zareagowałaby osoba z innymi problemami seksualnymi?
2. Co zmieni się przy różnych rodzajach zdjęć?
3. A co z filmami?

Jednak ważniejsze pytanie brzmi… dlaczego w ogóle wykonanie takiego badania zajęło tak dużo czasu? Naprawdę, zarówno zwolennicy, jak i oszuści powinni być zakłopotani słabym poziomem wiedzy naukowej w tej dziedzinie.

Jeśli potrzebujesz lepszych linków, blogują na ten temat prawdziwi naukowcy. To jest bloger, który wydaje się nie mieć referencji i popełnił wiele błędów w swojej „recenzji”. Podam ci nawet linki naukowe dotyczące pro-uzależnień. PT nie powinien polegać na takich kiepskich recenzjach. Może miał to być komentarz na temat stronniczości, że autor PT wybrał tylko link pro-uzależniający od blogera niebędącego naukowcem?

Twój optymizm co do mnie jest uzasadniony

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on Listopad 3, 2013 - 9:50

Mogę mieć uprzedzenia w tym temacie, ale jeśli tak, nie jestem ich świadomy, a ja na pewno nie zamierzam próbować przechylać debaty w ten czy inny sposób. Więc masz rację, zakładając, że wszelkie stronniczości w moim piśmie nie są zamierzone. Niezależnie od tego, czy autorzy badania są celowo stronniczy, nie mogę powiedzieć. Podejrzewam, że chcieli, aby ich badanie wykazało, że reakcje nerwowe rzekomych uzależnionych od seksu są nieodróżnialne od reakcji osób nieuzależnionych w celu zdyskredytowania pojęcia uzależnienia seksualnego. Z pewnością byli gotowi zgłosić w popularnych mediach, że ich badania rzucają poważne wątpliwości co do koncepcji uzależnienia seksualnego. Ale oczywiście bez grupy kontrolnej osób uzależnionych, aby pokazać, że odpowiedzi neuronalne między obiema grupami są nie do odróżnienia, twierdzenie o dyskredytacji pojęcia uzależnienia seksualnego jest przedwczesne.

Mówisz, że nie wiemy, czy została uruchomiona grupa kontrolna. W odpowiedzi na to pytanie na forum naukowym naukowcy powiedzieli, że nie mają grupy kontrolnej, ponieważ żadna nie jest potrzebna, a ich badani służyli jako ich własna kontrola w ich projektach wewnątrzobiektowych. Okazało się, że odpowiedź jest niezrozumiała, ponieważ jedynymi porównaniami dokonanymi z ich projektem wewnątrzobiektowym były odpowiedzi P300 na różne typy bodźców fotograficznych. To pokazało, że skok P300 był wyższy dla obrazów erotycznych, był wyższy niż dla innych obrazów. Nie wiemy jednak, czy wielkość względna jest podobna lub różna od samooceny osób nieuzależnionych. Jeśli w tym jednym znajdują się wyniki z setek laboratoriów, autorzy mogliby dokonać takiego porównania. Ale nie zrobili tego.

Gdyby badacze uwzględnili w swoich badaniach osoby, które nie są uzależnione od siebie, statystycznie istotna ujemna korelacja między amplitudą P300 a pragnieniem seksu z partnerem mogłaby być nawet silniejsza niż wskazywany przez nią współczynnik. Korelacja, którą znaleźli, została prawdopodobnie zmniejszona ze względu na ograniczenie zakresu w amplitudzie P300. Więc zrobili sobie krzywdę, nie uwzględniając bardziej zróżnicowanej próbki, która obejmowała osoby, które nie zgłosiły problemów regulujących ich przeglądanie erotyki przez Internet.

Używam zamiennie terminów regresja i korelacja. Niezależnie od tego, czy przeprowadza się prostą regresję dwuwymiarową, czy jedną z form regresji wielorakiej, wszystko to jest wersją ogólnego modelu liniowego. Skracamy współczynnik korelacji Pearsona małą literą r, która oznacza regresję. Nie dajmy się zwieść nieistotnym kwestiom.

Ponieważ nie biorę udziału w debacie na temat uzależnienia od seksu, nie chcę wybierać tylko na podstawie tego badania dotyczącego przeciwdziałania uzależnieniom, a nie na pro-uzależnieniowych krytykach badania. Blog, do którego zamieściłem link, zawiera recenzje, które z pewnością są na swój sposób stronnicze, chociaż znowu nie chcę spekulować, czy jest to celowe, czy nie. Autor jednej z recenzji na tej stronie poprosił mnie o przejrzenie jego krytyki przed jej opublikowaniem, więc tak zrobiłem i opisałem, co uważam za poprawne, a co niepoprawne w krytyce. Przestrzegał niektórych, ale nie wszystkich, moich sugestii dotyczących zrewidowania jego krytyki. A więc tak, w recenzji są błędy, ponieważ nie wszystkie moje sugestie zostały zastosowane. Wskazałem na ten blog jedynie jako punkt wyjścia dla omawianych kwestii. Gdybyś mógł podać linki do komentarzy o wyższej jakości (zarówno pro-uzależniających, jak i przeciwdziałających uzależnieniu), byłaby to świetna pomoc dla tych z publiczności, którzy są zainteresowani koncepcją uzależnienia od seksu.

Jak powiedziałem, moim głównym zainteresowaniem są czynniki psychologiczne, które wpływają na prowadzenie i interpretację badań naukowych, a nie sama koncepcja uzależnienia seksualnego. Być może łatwiej było mi wskazać stronę prawdziwego wyznawcy koncepcji uzależnienia od seksu, aby zilustrować możliwe czynniki psychologiczne wpływające na interpretację badań, niż bardziej stateczną, neutralną stronę utrzymywaną przez profesjonalnych badaczy seksu. Jeśli istnieje taka rzekomo nieobiektywna witryna (pro lub przeciw uzależnieniu), chciałbym uzyskać adres URL, aby osobiście przekonać się, czy jest rzeczywiście bezstronny. Znalezienie wolnej od uprzedzeń dyskusji na temat uzależnienia od seksu byłoby dla mnie pierwszym.

Craptastic

Przesłane przez Jen na Listopad 4, 2013 - 4:02

W rzeczy samej. Wydaje mi się, że autor prawdopodobnie powinien był poświęcić więcej uwagi twojemu opiniom, przed publikacją.

Nienawidzę zwracać uwagi na to, co jest tu tak boleśnie oczywiste, ale można śmiało powiedzieć, że jeśli główna debata dotycząca czyjegoś publikowania dotyczy raczej ważności, a nie treści, to istnieje określony problem.

Problem dla psychologii jako całości

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on Listopad 5, 2013 - 11:14

Tak, jeśli problem nie jest oczywisty, powinien. Ten problem nie jest jednak unikalny w tym konkretnym temacie. To szaleje w psychologii akademickiej.

Psychologowie przechodzą tak wiele szkolenia w krytycznym myśleniu, przez co mam na myśli szukanie błędów w badaniach naukowych i generowanie alternatywnych interpretacji wyników, że u większości z nas doszło do przerostu funkcji krytycznej i zaniku funkcji konstruktywnej, twórczej. Psychologowie będą bez końca szukać błędów w metodologii badań, które nie potwierdzają treści, w które już wierzą. Wskazuje to na problem z dyscypliną psychologii jako całością. Żadne badanie nie jest absolutnie doskonałe pod względem metodologicznym, nawet opublikowane badania, które przeszły dokładną recenzję. Jedną rzeczą jest znajdowanie błędów w badaniach, które wyciągają wnioski, których nie lubisz; inną rzeczą jest zaprojektowanie i przeprowadzenie badania, które daje jednoznaczne poparcie dla alternatywnego poglądu.

Eh, nie daj się złapać w pułapkę

Przesłane przez Anonymous na Listopad 6, 2013 - 6:58

Ech, nie po to, żeby zbić z tropu, ale „Skracamy współczynnik korelacji Pearsona małą literą r, która oznacza regresję”. Regresja lokalizuje błąd inaczej niż korelacja. Możesz łatwo stwierdzić, kto faktycznie przeczytał recenzowane badanie… jeśli mówią „korelacja”, nie wiedzieli, co zostało zrobione statystycznie (facet w Twoim linku popełnił ten sam błąd). Nie bądź tym facetem!

W każdym razie nie znalazłem wielu blogerów naukowych mówiących o tym problemie, ale było kilka naprawdę fajnych, bardziej wyważonych recenzji, do których możesz się odwołać:
Inny bloger PT i uzależnienia akademickie:
http://www.psychologytoday.com/blog/addiction-in-society/201307/the-apocryphal-debate-about-sex-addiction

Od głównego faceta, który próbuje uzyskać hiperseksualność w DSM:
https://web.archive.org/web/20160313043414/http://rory.net/pages/prausecritque.html

Faceta, który publikuje na temat uzależnień, ale nie na temat tego badania:
https://web.archive.org/web/20150128192512/http://www.sexologytoday.org/2012/03/steve-mcqueens-shame-valid-portrayal-of.html

Z pewnością bije przypadkowego masażystę w Oregonie za jego zdolność do bardziej równomiernej krytyki. Oczywiście nie zgadzam się z tym wszystkim, ale o to chodzi. Te przynajmniej podkreślają dobre i złe strony, podczas gdy przytoczona krytyka jest faktycznie fałszywa (np. Autorzy SNP zebrali i przedstawili całą skalę SDI). Zawsze lepiej nie promować jawnie fałszywych informacji!

Cytując z badania

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on Listopad 6, 2013 - 10:29

Pozwól mi zacytować z badania, które faktycznie przeczytałem przed napisaniem mojego posta. Od http://www.socioaffectiveneuroscipsychol.net/index.php/snp/article/view/20770/28995:

„Korelacje Pearsona zostały obliczone pomiędzy średnimi amplitudami mierzonymi w oknie P300 i danymi z kwestionariusza samoopisowego. Jedyną korelacją osiągającą istotność był wynik różnicy obliczony między neutralnymi i przyjemnymi warunkami seksualnymi w oknie P300 z pragnieniem seksu z miarą partnera, r (52) = - 0.332, p = 0.016. ”

Tak, badacze przeprowadzili także kilka analiz regresji wielokrotnej, ale z powyższego cytatu można wywnioskować, że obliczyli współczynniki korelacji Pearsona.

Ponadto uważam, że regresja i korelacja to nie dwie różne rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy twierdzą, że współczynnik korelacji r jest „tylko” ilościowym wskaźnikiem siły liniowej zależności między x i y, podczas gdy regresja odnosi się do szacowania x lub y w kategoriach najlepiej dopasowanej linii , albo y '= bx + a lub x' = by + a. Ale jeśli cofniemy y do x, optymalną wartością nachylenia b jest r * Sy / Sx. Wybierz dowolny podręcznik dotyczący statystyki psychologicznej (np. Quinn McNemar) i przeczytaj jego omówienie korelacji i regresji.

Dziękujemy za dodanie dodatkowych referencji. Znałem stanowisko Peele'a (Stanton Peele jest rzeczywiście prawowitym znawcą tematu) i przeczytałem artykuł Rory'ego Reida, ale nie post Jamesa Cantora (chociaż znam i szanuję jego myślenie). Te dodatkowe referencje są usługą dla tych, którzy chcą więcej informacji.

Analizy ponownie zostały błędnie przedstawione

Przesłane przez Anonymous na Listopad 6, 2013 - 11:15

„Aby bezpośrednio ocenić związek między różnicami amplitudy warunków w P300, obliczono dwuetapowe regresje hierarchiczne”.

Często jestem konsultantem statystycznym, a ty się zawstydzasz. Pojęcie błędów różni się między regresją a korelacją… w rzeczywistości są to „dwie różne rzeczy”. Jak, u licha, jesteś zatrudniony w oddziale psychiatrycznym? Przynajmniej trzymaj się z dala od moich uczniów!

Nie jestem pewien, dlaczego ty

Przesłane przez John A. Johnson Ph.D. on Listopad 7, 2013 - 9:32

Nie jestem pewien, dlaczego przytoczyłeś cytat z badania: „obliczono dwuetapowe regresje hierarchiczne”, skoro już przyznaję, że analizy badaczy obejmowały zarówno regresję wielokrotną, jak i obliczenia korelacji Pearsona.

Jak powiedziałem: „Tak, naukowcy przeprowadzili również kilka analiz regresji wielokrotnej, ale z powyższego cytatu widać, że obliczyli współczynniki korelacji Pearsona”.

Powód, dla którego wyciągnąłem cytat: „Obliczono korelacje Pearsona. . . ”Wynikało z tego, że zasugerowałeś, że ja i krytyk nie czytaliśmy badania. Powiedziałeś: „Możesz łatwo stwierdzić, kto faktycznie przeczytał recenzowane badanie… jeśli powiedzą„ korelacja ”, nie wiedzą, co zostało zrobione statystycznie (facet w Twoim linku popełnił ten sam błąd).”

Jeśli chcesz utrzymać, że regresja i korelacja to dwie różne rzeczy, bądź moim gościem. Nie mam pojęcia, kim są twoi uczniowie, ponieważ jesteś anonimowy. Nawet gdybym to zrobił, nie zawracałbym im głowy. Nie zawstydzam się moją karierą jako psycholog; Mam nadzieję, że Twoja kariera będzie satysfakcjonująca.