Czy mózg, który zakochuje się, jest bardziej wrażliwy?
In Ludzkie mózgi budowane są, aby zakochać się przyjrzeliśmy się neurochemicznej rzeczywistości, która kryje się za naszymi instynktami zakochiwania się (i braku) miłości. Widzieliśmy, że nasi przodkowie mogli być parami przez bardzo długi czas, co sugeruje, że więzi parami służą ważnym celom dla naszego gatunku. Zauważyliśmy, że to samo zachowania wiążące które bez wysiłku wzmacniają więzy pary, zmniejszają stres i zwiększają dobre samopoczucie.
W tym artykule przyjrzymy się ukrytej słabości łączenia się w pary, która powoduje cierpienie zarówno w sypialni, jak i poza nią. Mianowicie, skłonności do nadużyć. To zagrożenie wyszło na jaw, gdy naukowcy podali amfetaminę dwóm gatunkom norników. Gatunki te są pozornie identyczne, z wyjątkiem jednej cechy: jedna para tworzy więzi, podczas gdy druga jest radośnie rozwiązła. (Pomyślmy o człowieku i bonobo . Nasz mózg limbiczny posiada „narzędzia” do łączenia się w pary, podczas gdy bonobo ich nie posiada).
Który gatunek zażywał więcej narkotyków i wykazywał wyższy poziom dopaminy (neuroprzekaźnika „muszę to mieć”) w mózgu? Gatunek łączący się w pary . (A oto nowszy artykuł o badaniach pokazujących, jak bardzo gatunek łączący się w pary jest podatny na alkoholizm).
Najwyraźniej mają wiele specyficznego rodzaju receptora dopaminy zwanego „D2” w obwodzie nagrody w ich mózgach. Pomyśl o D2 jako o receptorze „pragnienia”.
Natomiast osoby nie tworzące par mają więcej receptorów „D1”. Receptory D1 odgrywają słabo poznaną rolę w łagodzeniu pragnienia intensywnej stymulacji. Po zastrzyku dopaminy receptory D1 przekazują komunikat: „Dobra, mam już dość tego narkotyku, tego alkoholu i tego szalonego szczura, który mnie pieprzy. Chyba zacznę dzień od nowa”. *
Seks może być przyjemny dla szympansów, ale zakochanie (popęd do tworzenia więzi w parze) jest tak ważnym czynnikiem sukcesu genetycznego naszego gatunku, że dla nas zjawisko to może dorównywać odlotowi narkotykowemu . Wiadomo, że to doświadczenie doprowadziło do wystrzelenia tysięcy okrętów, zniszczenia kariery politycznej i złamania ślubów przez księży. Z drugiej strony, zerwanie więzi w parze może zmotywować porzuconego partnera do chwycenia tasaka i odcięcia kończyny.
Nie lekceważmy naszego programu łączenia się w pary. W końcu to prawdopodobnie egzemplifikacja znacznie starszego programu ssaków , który łączy niemowlęta z opiekunami. Rodzice również biorą sprawy w swoje ręce, gdy zagrożone jest przetrwanie (więzi) ich potomstwa.
Telenowele i reality show to nie jedyne zagrożenia wynikające z tego potężnego mechanizmu mózgowego. Dotyczy to również uzależnienia . Choć może się to wydawać dziwne, impuls do zakochania się (i partnerstwa aż do momentu przyzwyczajenia) może być przyczyną łatwości, z jaką przejmujemy kontrolę nad mózgiem, stosując różne ryzykowne ekscesy. Nasz delikatny układ nagrody, który wytwarza te wszechogarniające uczucia, gdy się zakochujemy, to ta sama ścieżka, która wywołuje wszechogarniające uczucia, których doświadcza wielu użytkowników, gdy zastępują je narkotykami, alkoholem, ekstremalną pornografią, hazardem, wciągającymi grami wideo i tak dalej.
Oczywiście, ten niezwykle wrażliwy układ ewoluował, by przełamać w nas wszelką defensywność i uzależnić nas od kochanków – przynajmniej na tyle długo, byśmy zakochali się w naszych dzieciach. Nie ewoluował, by promować uzależnienie od innych aktywności i substancji. Tylko ludzie potrafią regularnie wykorzystywać ten mechanizm z niepewnymi substytutami.
To tak, jakbyśmy, osoby tworzące więzi par, mieli w mózgu dodatkową „małą dziurkę”, która szepcze: „ Wypełnij mnie ”. Wyewoluowała w środowiskach, w których naszą główną opcją na jej wypełnienie był okazjonalny nowy partner seksualny (często po którym następował „odpoczynek”, gdy się przyzwyczajaliśmy). Sztucznych substytutów brakowało . Niestety, tej „dziury” nigdy nie da się wypełnić dzisiejszym natłokiem szalejących namiętności. Zbyt duża stymulacja rozregulowuje tę część mózgu. Wyzwala kolejne neurochemiczne dołki, podczas gdy nasze nadmiernie stymulowane mózgi się regenerują. Dołki z kolei mogą wywołać jeszcze intensywniejsze pragnienie samoleczenia. Voilà ! Zanim się obejrzymy, dzielimy się naszą historią w grupie 12 Kroków.
Ta delikatna cecha naszych mózgów może w dużej mierze wyjaśniać, dlaczego jako społeczeństwo często szukamy kolejnej dawki. Więcej nowości. Więcej stymulacji. W rzeczywistości nie brakuje nam stymulacji; jesteśmy w stanie nierównowagi.
Nasz dylemat prowadzi z powrotem do Części 1 tego artykułu, w której wskazano, że zachowania budujące więź łagodzą stres, jednocześnie wzmacniając więzi. Wydaje się, że działają, ponieważ wytwarzają kojące poziomy oksytocyny dla odpowiednich receptorów. Wykazano, że oksytocyna zmniejsza apetyt na cukier i narkotyki , a nawet łagodzi objawy odstawienia. Czy to może pomóc wyjaśnić, dlaczego kochankowie zauważają, że codzienne zachowania budujące więź mogą łagodzić frustrację seksualną (głód) i zapobiegać habituacji między nimi w sposób, w jaki nie jest to możliwe w przypadku dążenia do coraz większej stymulacji seksualnej?
Nawet jeśli ludzie mogą zachowywać się jak bonobo, możemy być bardziej zadowoleni, jeśli odkryjemy nasze wyjątkowe możliwości tworzenia równowagi jako par wiążących.
Niezależnie od tego, czy dana osoba zdecyduje się uniknąć dramatu godowego, pozostając w pojedynkę, łącząc się na całe życie, czy też zapylając wiele kwiatów bez trwałych więzi, zazwyczaj pozostaje w mózgu osoby tworzącej pary. To połączenie może mieć poważne konsekwencje w obszarach życia niezwiązanych bezpośrednio z romansem. Na przykład, w związku lub poza nim, zbyt mało codziennych, pełnych czułości interakcji z innymi i zbyt duża stymulacja mogą nasilać stres bez naszej świadomej uwagi.
Ludzki mózg ewoluował, by zakochać się… wielokrotnie, gdyby nadarzyła się okazja. Cykl tworzenia więzi w parach, szaleństwa kojarzenia (nadmiar), habituacji i łączenia w pary ponownie służy naszym genom, w różnych populacjach, w wielu odmianach kulturowych - nawet jeśli tworzy chaos i obciąża naszą zdolność do przebaczenia.
Uświadamiając sobie bardzo wrażliwy obwód nagrody w naszym mózgu wiążący pary i jego wpływ na nasze życie, możemy łatwiej zważyć względne korzyści wynikające z (1) ulegania naszym zaprogramowanym impulsom i (2) uczenia się, jak je łagodzić przy użyciu naturalnych technik, takich jak medytacja , ćwiczenia, joga, zachowania wiążące i uważne kultywowanie energia seksualna. Być może nasz program tworzenia więzi w parach jest głównym bodźcem do wielu „duchowych” praktyk ludzkości, które wzmacniają wewnętrzną równowagę.
___
* Kiedy badacze norników podają substancję podobną do dopaminy, która aktywuje receptory D2 (pragnienia), ale nie receptory D1 (sytości), norniki słyszą rapsody i widzą gwiazdy – nawet jeśli nornik Pyramis i nornik Thisbe nie uprawiają seksu, ponieważ znajdują się w różnych klatkach. Natomiast gdy naukowcy zapobiegają aktywacji receptorów D2 (bez wpływu na receptory D1), nie dochodzi do wymiany walentynek, a jedynie do gamet. Krótko mówiąc, zachcianki wywołane dopaminą, wyzwalane przez mechanizmy zachodzące w mózgu, mają kluczowe znaczenie dla tworzenia więzi par. Bez tych mechanizmów nawet oksytocyna, „hormon więzi”, nie sprawi, że norniki się zakochają.
Badania nad zachodzeniem na siebie seksu i narkotyków w mózgu