Obalenie artykułu "Men's Health" autorstwa Gavina Evansa: "Czy oglądanie zbyt dużej ilości porno powoduje zaburzenia erekcji?" (2018)

1.png

Wprowadzenie

Niestety, YBOP musi gruntownie obalić kolejny artykuł propagandowy Men's Health negujący zaburzenia erekcji wywołane pornografią. Niniejszy artykuł jest odbiciem innego mylącego artykułu, który YBOP obalił zaledwie kilka miesięcy temu: „Demaskowanie: Czy powinieneś martwić się zaburzeniami erekcji wywołanymi pornografią?” – autorstwa Claire Downs z The Daily Dot (2018).

Zanim odniosę się do konkretnych twierdzeń, oto badania, które :

Wprowadzanie w błąd i pominięcia

Zdrowie mężczyzn artykuły opisywane Dr Nicole Prause, nieakademicki, który ma obsesję na punkcie obalenia PIED, po tym jak wygrał 3-rok wojny przeciwko tej akademickiej gazety, jednocześnie nękając i zniesławiając młodych mężczyzn, którzy wyzdrowiali z seksualnych dysfunkcji spowodowanych pornografią. Zobacz dokumentację: Gabe Deem #1, Gabe Deem #2, Alexander Rhodes #1, Alexander Rhodes #2, Alexander Rhodes #3, Kościół Noego, Alexander Rhodes #4, Alexander Rhodes #5, Alexander Rhodes #6Alexander Rhodes #7, Alexander Rhodes #8, Alexander Rhodes #9, Alexander Rhodes # 10, Alex Rhodes # 11, Gabe Deem i Alex Rhodes razem # 12, Alexander Rhodes # 13, Alexander Rhodes #14, Gabe Deem # 4, Alexander Rhodes #15.

Prause zgromadziła długą historię nękania autorów, badaczy, terapeutów, reporterów i innych, którzy ośmielili się zgłaszać dowody szkód wynikających z korzystania z pornografii internetowej. Wydaje się, że czuje się całkiem swobodnie w branży pornograficznej , co widać na tym zdjęciu (skrajnie po prawej) na czerwonym dywanie podczas ceremonii wręczenia nagród X-Rated Critics Organization (XRCO) . (Według Wikipedii nagrody XRCO przyznawane są corocznie przez amerykańską organizację X-Rated Critics Organization osobom pracującym w branży rozrywki dla dorosłych i jest to jedyna gala wręczenia nagród branży dla dorosłych zarezerwowana wyłącznie dla członków branży. [1] ). Wydaje się również, że Prause mogła pozyskać aktorów porno jako podmioty za pośrednictwem innej grupy interesów branży pornograficznej, Free Speech Coalition. Podmioty FSC rzekomo zostały wykorzystane w jej wynajętym badaniu na temat silnie skażone i bardzo komercyjnego programu „Orgasmic Meditation” . Prause wysunęła również niepotwierdzone twierdzenia dotyczące wyników swoich badań i metodologii swoich badań . Aby uzyskać więcej informacji, zobacz: Czy Nicole Prause podlega wpływom przemysłu pornograficznego?

Zacznijmy od szeregu dezinformacji i fałszywych twierdzeń Prause'a:

Większość mężczyzn ogląda pornografię, więc myśl o utracie prawdziwego seksu, ponieważ oglądałeś zbyt wiele filmów z oceną X, jest, co zrozumiałe, dość przerażająca. Byliśmy trochę niezdecydowani, aby wykorzystać doświadczenia dwóch mężczyzn do uogólnienia na temat świata pełnego mężczyzn, którzy oglądają porno, więc rozmawialiśmy z kilkoma badaczami seksu z doktorami, aby uzyskać więcej szczegółów na temat tego, czy twój nawyk może spowodować poważne problemy z życiem seksualnym.

Werdykt? Nie ma naukowych dowodów potwierdzających ideę „zaburzeń erekcji wywołanych pornografią”.

„Trzy badania laboratoryjne wykazały, że oglądanie filmów erotycznych nie ma związku z erekcją” – powiedziała dr Nicole Prause, założycielka Liberos, firmy zajmującej się badaniami i biotechnologią seksualną w Los Angeles. (Badania te można znaleźć tutaj , tutaj i tutaj ).

„Żadne badanie nigdy nie połączyło tych dwóch rzeczy” - mówi. „Terapeuci dosłownie wymyślają ideę, że są one połączone w ich pacjentach”.

Hm… twierdzenie, że żadne badanie nie powiązało korzystania z pornografii z problemami seksualnymi, jest ewidentnie fałszywe. W rzeczywistości istnieje obecnie prawie 40 badań łączących korzystanie z pornografii/uzależnienie od pornografii z problemami seksualnymi i obniżonym pobudzeniem seksualnym . To nie tylko badania korelacyjne: pierwsze 7 badań na liście wykazuje związek przyczynowo-skutkowy , ponieważ uczestnicy wyeliminowali korzystanie z pornografii i wyleczyli przewlekłe dysfunkcje seksualne. Mówiąc wprost, problemy seksualne wywołane pornografią istnieją, ponieważ lekarze zalecali młodym mężczyznom powstrzymanie się od pornografii – i wyleczyli oni przewlekłe problemy seksualne (ED, anorgazmia, opóźniony wytrysk, obniżone pożądanie seksualne). Ktoś chętny na weryfikację faktów?

A co z twierdzeniem Prause dotyczącym trzech cytowanych przez nią badań:

„Trzy badania laboratoryjne wykazały, że oglądanie filmów erotycznych nie ma związku z erekcją”. (Badania te można znaleźć tutaj , tutaj i tutaj .)

Po pierwsze, żadne z badań nie było „badaniami laboratoryjnymi”, więc zignoruj ​​to stwierdzenie. Pierwsze z wymienionych badań faktycznie potwierdza hipotezę, że korzystanie z pornografii powoduje problemy seksualne, ponieważ 71% osób intensywnie korzystających z pornografii w badaniu rozwinęło chroniczne problemy seksualne! To kolejny przykład dziennikarza, który nie sprawdził faktów, czego często nie robią dziennikarze piszący artykuły o pornografii . Drugi i trzeci artykuł (jeden nie był badaniem) na liście spotkały się z ostrą krytyką w recenzowanych publikacjach, a wielu kwestionowało zarówno wyniki, jak i metodologię. Poniżej analizujemy te trzy artykuły oddzielnie:

PAPIER #1: Sutton i in., 2015:

Charakterystyka pacjentów według rodzaju skierowania hiperseksualizmu: ilościowy przegląd wykresów 115 kolejnych przypadków męskich (2015) – badanie mężczyzn (średni wiek 41.5) z zaburzeniami hiperseksualności, takimi jak parafilie, przewlekła masturbacja lub cudzołóstwo. 27 mężczyzn zostało sklasyfikowanych jako „unikający masturbatorzy”, co oznacza, że ​​masturbowali się (zwykle przy oglądaniu pornografii) przez jedną lub więcej godzin dziennie, lub ponad 7 godzin tygodniowo. 71% mężczyzn, którzy przewlekle masturbowali się przy pornografii, zgłosiło problemy z funkcjonowaniem seksualnym, a 33% zgłosiło opóźniony wytrysk (często poprzedzający ED wywołane pornografią).

Jakie dysfunkcje seksualne ma 38% pozostałych mężczyzn? Badanie nie precyzuje tego, a autorzy zignorowali wielokrotne prośby o szczegóły. Dwiema głównymi odpowiedziami na męskie dysfunkcje seksualne są „zaburzenia erekcji” i „niskie libido”. Należy zauważyć, że mężczyzn nie pytano o ich erekcję bez pornografii. Gdyby cała ich aktywność seksualna polegała na masturbacji do pornografii, a nie na seksie z partnerem, wielu mogłoby nie zdawać sobie sprawy z zaburzeń erekcji wywołanych pornografią. (Z powodów znanych tylko sobie, Prause regularnie cytuje ten artykuł, obalając tym samym istnienie dysfunkcji seksualnych wywołanych pornografią).

PAPIER #2: Prause & Pfaus, 2015.

Przedstawiam formalną krytykę med. Richarda Isenberga oraz bardzo obszerną krytykę świecką, a następnie moje komentarze i fragmenty artykułu, którego współautorem są lekarze US Navy:

Prawda stojąca za artykułem Prause & Pfaus z 2015 roku: To nie było badanie dotyczące mężczyzn z zaburzeniami erekcji. To w ogóle nie było badanie. Prause twierdziła, że ​​zebrała dane z czterech swoich wcześniejszych badań, z których żadne nie dotyczyło zaburzeń erekcji. Niepokojące jest to, że artykuł Nicole Prause i Jima Pfausa przeszedł proces recenzji, ponieważ zawarte w nim dane nie zgadzały się z danymi z czterech badań, na których rzekomo opierał się artykuł. Rozbieżności nie są drobnymi lukami, lecz ogromnymi lukami, których nie da się załatać. Ponadto artykuł zawierał kilka twierdzeń, które były fałszywe lub nie poparte danymi.

Zacznijmy od fałszywych twierdzeń Nicole Prause i Jima Pfausa. Wiele artykułów dziennikarskich na temat tego badania twierdziło, że korzystanie z pornografii prowadzi do lepszej erekcji, jednak artykuł nie dowiódł tego. W nagranych wywiadach zarówno Nicole Prause, jak i Jim Pfaus fałszywie twierdzili, że wykonywali pomiary erekcji w laboratorium i że mężczyźni korzystający z pornografii mieli lepszą erekcję. W wywiadzie telewizyjnym z Jimem Pfausem Pfaus stwierdza:

„Przyjrzeliśmy się korelacji ich zdolności do uzyskania erekcji w laboratorium”.

„Znaleźliśmy korelację liniową z ilością filmów porno, które oglądali w domu, i opóźnieniami, które na przykład uzyskują erekcję, są szybsze”.

W tym wywiadzie radiowym Nicole Prause twierdziła, że ​​erekcje mierzy się w laboratorium. Dokładny cytat z programu:

„Im więcej osób ogląda erotykę w domu, tym silniejsze są reakcje erekcyjne w laboratorium, a nie zmniejszone”.

Jednak w tym artykule nie oceniano jakości erekcji w laboratorium ani „szybkości erekcji”. W artykule stwierdzono jedynie , że poproszono mężczyzn o ocenę ich „pobudzenia” po krótkim obejrzeniu pornografii (i nawet z samych artykułów nie wynika jasno, że ta prosta samoocena została poproszona o ocenę wszystkich badanych). W każdym razie fragment samego artykułu przyznał, że:

„Nie uwzględniono żadnych danych fizjologicznych dotyczących reakcji narządów płciowych, aby potwierdzić własne doświadczenia mężczyzn”.

Innymi słowy, żadne rzeczywiste erekcje nie były testowane ani mierzone w laboratorium!

W drugim, niepotwierdzonym twierdzeniu, główna autorka, Nicole Prause, kilkakrotnie napisała na Twitterze o badaniu, informując świat, że wzięło w nim udział 280 osób i że „nie mieli żadnych problemów w domu”. Jednak w czterech podstawowych badaniach wzięło udział tylko 234 mężczyzn, więc liczba „280” jest bardzo nieprawdziwa.

Trzecie niepotwierdzone twierdzenie: List dr. Isenberga do redakcji (link powyżej), który podniósł wiele istotnych wątpliwości, uwypuklając wady artykułu Prause & Pfaus, zastanawiał się, jak to możliwe, że Prause & Pfaus 2015 porównali poziomy pobudzenia różnych osób, gdy w czterech podstawowych badaniach zastosowano trzy różne rodzaje bodźców seksualnych. Dwa badania wykorzystały 3-minutowy film, jedno 20-sekundowy film, a jedno nieruchome obrazy. Powszechnie wiadomo, że filmy są o wiele bardziej pobudzające niż zdjęcia , więc żaden wiarygodny zespół badawczy nie zgrupowałby tych osób razem, aby formułować twierdzenia na temat ich reakcji. Szokujące jest to, że w swoim artykule Prause & Pfaus nieuzasadnienie twierdzą, że wszystkie 4 badania wykorzystały filmy o charakterze seksualnym:

"VSS przedstawione w badaniach były wszystkie filmy."

To stwierdzenie jest fałszywe, co wyraźnie ujawniono w podstawowych badaniach Prause'a. Jest to pierwszy powód, dla którego Prause & Pfaus nie mogą twierdzić, że ich artykuł oceniał „pobudzenie”. Musisz użyć tego samego bodźca dla każdego przedmiotu, aby porównać wszystkie przedmioty.

Czwarte, niepotwierdzone twierdzenie: dr Isenberg zapytał również, w jaki sposób Prause & Pfaus 2015 mógł porównywać poziomy pobudzenia różnych osób, skoro tylko jedno z czterech badań bazowych używało skali od 1 do 9. Jedno używało skali od 0 do 7, drugie skali od 1 do 7, a jedno badanie nie podało ocen pobudzenia seksualnego. Po raz kolejny Prause & Pfaus w niewytłumaczalny sposób twierdzą, że:

"Mężczyźni zostali poproszeni o wskazanie swojego poziomu" podniecenia seksualnego "od 1" wcale nie "do 9a" ekstremalnie. "

To stwierdzenie również jest fałszywe, jak pokazują podstawowe dokumenty. Jest to drugi powód, dla którego Prause & Pfaus nie mogą twierdzić, że w ich artykule oceniano wskaźniki „pobudzenia” u mężczyzn. W badaniu należy stosować tę samą skalę ocen dla każdego przedmiotu, aby porównać wyniki badanych. Podsumowując, wszystkie nagłówki wygenerowane przez Prause na temat używania pornografii poprawiającej erekcję lub podniecenie lub cokolwiek innego są nieuzasadnione.

Prause i Pfaus (2015) również stwierdzili brak związku między wynikami w zakresie funkcji erekcji a ilością oglądanych filmów pornograficznych w ostatnim miesiącu. Jak zauważył dr Isenberg:

Jeszcze bardziej niepokojące jest całkowite pominięcie ustaleń statystycznych dla pomiaru wyniku erekcji. Nie podano żadnych wyników statystycznych. Zamiast tego autorzy proszą czytelnika, by po prostu uwierzył w ich bezpodstawne stwierdzenie, że nie ma związku między godzinami oglądania pornografii a funkcją erekcji. Biorąc pod uwagę sprzeczne twierdzenie autorów, że erekcję z partnerem można w rzeczywistości poprawić dzięki oglądaniu pornografii, brak analizy statystycznej jest najbardziej rażący.

W odpowiedzi Prause & Pfaus na krytykę dr. Isenberga, autorzy po raz kolejny nie przedstawili żadnych danych na poparcie swojego „nieudowodnionego stwierdzenia”. Jak wynika z tej analizy , odpowiedź Prause & Pfaus nie tylko pomija uzasadnione obawy dr. Isenberga, ale zawiera również kilka nowych przekłamań i kilka ewidentnie fałszywych stwierdzeń. Wreszcie, w przeglądzie literatury, który przeprowadziłem z 7 lekarzami Marynarki Wojennej, skomentowano Prause & Pfaus 2015:

Nasz przegląd obejmował również dwa artykuły z 2015 r. twierdzące, że korzystanie z pornografii internetowej nie ma związku z rosnącymi trudnościami seksualnymi u młodych mężczyzn. Jednakże takie twierdzenia wydają się przedwczesne po bliższej analizie tych artykułów i powiązanej z nimi formalnej krytyce. Pierwszy artykuł zawiera przydatne spostrzeżenia na temat potencjalnej roli warunkowania seksualnego w młodzieńczych ED [ 50 ]. Jednak publikacja ta spotkała się z krytyką za różne rozbieżności, pominięcia i wady metodologiczne. Na przykład nie dostarcza żadnych wyników statystycznych dla miary wyników funkcji erekcji w odniesieniu do korzystania z pornografii internetowej. Ponadto, jak zauważył lekarz badacz w formalnej krytyce artykułu, autorzy artykułu „nie dostarczyli czytelnikowi wystarczających informacji na temat badanej populacji lub analiz statystycznych, aby uzasadnić swoje wnioski” [ 51 ]. Ponadto naukowcy zbadali tylko godziny korzystania z pornografii internetowej w ciągu ostatniego miesiąca. Jednak badania nad uzależnieniem od pornografii internetowej wykazały, że sama zmienna godzin korzystania z pornografii internetowej nie ma związku z „problemami w życiu codziennym”, wynikami testu SAST-R (Sexual Addiction Screening Test) i wynikami testu IATsex (instrumentu oceniającego uzależnienie od aktywności seksualnej online) [ 52 , 53 , 54 , 55 , 56 ]. Lepszym predyktorem są subiektywne oceny pobudzenia seksualnego podczas oglądania pornografii internetowej (reaktywność na sygnał), ustalony korelat zachowań uzależniających we wszystkich uzależnieniach [ 52 , 53 , 54 ]. Coraz więcej dowodów wskazuje również na to, że ilość czasu spędzonego na grach wideo w Internecie nie przewiduje zachowań uzależniających. „Uzależnienie można właściwie ocenić tylko wtedy, gdy motywy, konsekwencje i kontekstowe cechy zachowania są również częścią oceny” [ 57 ]. Trzy inne zespoły badawcze, stosując różne kryteria „hiperseksualności” (inne niż liczba godzin korzystania), silnie powiązały ją z trudnościami seksualnymi [ 15 , 30 , 31 ]. Podsumowując, badania te sugerują, że w ocenie uzależnienia od pornografii/hiperseksualności istotne są nie tylko „liczba godzin korzystania”, ale również wiele innych zmiennych, które prawdopodobnie mają istotne znaczenie również w ocenie dysfunkcji seksualnych związanych z pornografią.

Przegląd ten podkreślił również słabość w korelowaniu jedynie „bieżących godzin użytkowania” w celu przewidywania dysfunkcji seksualnych wywołanych pornografią. Ilość aktualnie oglądanego porno to tylko jedna z wielu zmiennych związanych z rozwojem zaburzeń erekcji wywołanych pornografią. Mogą to być:

  1. Stosunek masturbacji do porno a masturbacja bez pornografii
  2. Stosunek aktywności seksualnej z osobą a masturbacja do porno
  3. Luki w seksie partnerskim (tam, gdzie opiera się tylko na porno)
  4. Virgin, czy nie
  5. Suma godzin użytkowania
  6. Lata użytkowania
  7. Age zaczął dobrowolnie korzystać z pornografii
  8. Eskalacja do nowych gatunków
  9. Rozwój pornograficznych fetyszy (od eskalacji do nowych gatunków porno)
  10. Poziom nowości na sesję (tj. Filmy kompilacyjne, wiele kart)
  11. Zmiany w mózgu związane z uzależnieniem, czy nie
  12. Obecność hiperseksualności / uzależnienia od porno

Lepszym sposobem badania tego zjawiska jest wyeliminowanie zmiennej korzystania z pornografii internetowej i obserwacja rezultatów, co zostało przeprowadzone w badaniach przypadków, w których mężczyźni po zaprzestaniu korzystania z pornografii internetowej wyzdrowieli. Takie badania ujawniają związek przyczynowo-skutkowy , a nie niejasne korelacje, podatne na sprzeczne interpretacje. Moja strona udokumentowała kilka tysięcy mężczyzn, którzy po zaprzestaniu korzystania z pornografii wyzdrowieli z przewlekłych dysfunkcji seksualnych.

PAPIER #3: Landripet & Štulhofer, 2015.

Artykuł Landripet i Štulhofer z 2015 roku został oznaczony jako „krótki komunikat” przez czasopismo, które go opublikowało, a obaj autorzy wybrali pewne dane do udostępnienia, pomijając inne istotne dane (więcej później). Podobnie jak w przypadku Prause i Pfausa , czasopismo opublikowało później krytykę Landripet i Štulhofer : Komentarz do: Czy korzystanie z pornografii wiąże się z trudnościami i dysfunkcjami seksualnymi wśród młodszych mężczyzn heteroseksualnych ? autorstwa dr. Gerta Martina Halda.

Jeśli chodzi o twierdzenie, że Landripet i Štulhofer (2015) nie stwierdzili związku między korzystaniem z pornografii a problemami seksualnymi, nie jest to prawdą, co udokumentowano zarówno w niniejszej krytyce YBOP , jak i w niniejszym przeglądzie literatury . Co więcej, w artykule Landripet i Štulhofer pominęli trzy istotne korelacje, które przedstawili na konferencji europejskiej (więcej poniżej). Zacznijmy od pierwszego z trzech akapitów z naszego artykułu, w którym omówiono Landripet i Štulhofer (2015):

W drugim artykule zgłoszono niewielką korelację między częstotliwością korzystania z pornografii internetowej w ciągu ostatniego roku a wskaźnikami ED u aktywnych seksualnie mężczyzn z Norwegii, Portugalii i Chorwacji [ 6 ]. Ci autorzy, w przeciwieństwie do autorów poprzedniego artykułu, przyznają, że ED występuje często u mężczyzn w wieku 40 lat i poniżej, i rzeczywiście stwierdzili, że wskaźniki ED i niskiego pożądania seksualnego wynoszą odpowiednio 31% i 37%. Natomiast badania nad strumieniowaniem pornografii internetowej przeprowadzone w 2004 roku przez jednego z autorów artykułu wykazały wskaźniki ED na poziomie zaledwie 5.8% u mężczyzn w wieku 35–39 lat [ 58 ]. Jednak na podstawie porównania statystycznego autorzy dochodzą do wniosku, że korzystanie z pornografii internetowej nie wydaje się być istotnym czynnikiem ryzyka ED u młodych mężczyzn. Wydaje się to zbyt definitywne, biorąc pod uwagę, że ankietowani przez nich Portugalczycy zgłosili najniższe wskaźniki dysfunkcji seksualnych w porównaniu z Norwegami i Chorwatami, a tylko 40% Portugalczyków zgłosiło korzystanie z pornografii internetowej „od kilku razy w tygodniu do codziennie”, w porównaniu z Norwegami 57% i Chorwatami 59%. Niniejszy artykuł został formalnie skrytykowany za brak zastosowania kompleksowych modeli, które mogłyby objąć zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie relacje między zmiennymi, o których wiadomo lub przypuszczalnie się je stosuje [ 59 ]. Nawiasem mówiąc, w powiązanym artykule na temat problematycznego niskiego pożądania seksualnego, w którym wzięło udział wielu tych samych uczestników badania z Portugalii, Chorwacji i Norwegii, mężczyzn zapytano, który z licznych czynników ich zdaniem przyczynił się do ich problematycznego braku zainteresowania seksualnego. Spośród innych czynników około 11%–22% wybrało odpowiedź „Używam zbyt dużej ilości pornografii”, a 16%–26% wybrało odpowiedź „Zbyt często się masturbuję” [ 60 ].

Jak opisaliśmy wraz z moimi współautorami, lekarzami Marynarki Wojennej, w niniejszym artykule stwierdzono dość istotną korelację: tylko 40% Portugalczyków korzystało z pornografii „często”, podczas gdy 60% Norwegów korzystało z pornografii „często”. Portugalczycy mieli znacznie mniej dysfunkcji seksualnych niż Norwegowie. W odniesieniu do Chorwatów, Landripet i Štulhofer (2015) przyznają, że istnieje statystycznie istotny związek między częstszym korzystaniem z pornografii a zaburzeniami erekcji, ale twierdzą, że skala efektu była niewielka. Jednakże, zdaniem lekarza, który jest doświadczonym statystykiem i autorem wielu badań, twierdzenie to może być mylące:

Analizując w inny sposób (Chi-kwadrat),… umiarkowane stosowanie (w porównaniu z rzadkim użyciem) zwiększyło prawdopodobieństwo (prawdopodobieństwo) wystąpienia zaburzeń erekcji o około 50% w tej chorwackiej populacji. Brzmi to dla mnie sensownie, chociaż dziwne jest, że znalezisko zostało zidentyfikowane tylko wśród Chorwatów.

Ponadto Landripet i Štulhofer ( 2015) pominęli trzy istotne korelacje, które jeden z autorów przedstawił na konferencji europejskiej . Zgłosił on istotną korelację między zaburzeniami erekcji a „preferencją do określonych gatunków pornograficznych”:

Zgłaszanie preferencji dotyczących określonych gatunków pornografii było istotnie związane z zaburzeniami erekcji (ale nie ejakulacji lub pożądania) u mężczyzn.

Znamienne jest, że Landripet i Štulhofer postanowili pominąć w swoim artykule tę istotną korelację między zaburzeniami erekcji a preferencjami dotyczącymi określonych gatunków pornografii. Użytkownicy pornografii często sięgają po gatunki (lub fetysze), które nie odpowiadają ich pierwotnym upodobaniom seksualnym, i doświadczają zaburzeń erekcji, gdy te uwarunkowane preferencje pornograficzne nie pokrywają się z rzeczywistymi doświadczeniami seksualnymi. Jak wskazaliśmy powyżej, bardzo ważna jest ocena wielu zmiennych związanych z korzystaniem z pornografii – nie tylko liczby godzin w ostatnim miesiącu czy częstotliwości w ostatnim roku.

Drugim istotnym odkryciem pominiętym przez Landripet i Štulhofer 2015 było odkrycie udziału kobiet:

Zwiększone korzystanie z pornografii wiązało się nieznacznie, ale istotnie ze spadkiem zainteresowania seksem partnerskim i częstszym występowaniem dysfunkcji seksualnych wśród kobiet.

Istotna korelacja między częstszym korzystaniem z pornografii a spadkiem libido i większą liczbą dysfunkcji seksualnych wydaje się dość istotna. Dlaczego Landripet i Štulhofer w 2015 roku nie podali, że znaleźli istotne korelacje między korzystaniem z pornografii a dysfunkcjami seksualnymi u kobiet, a także u mężczyzn? I dlaczego te wyniki nie zostały odnotowane w żadnym z licznych badań Štulhofera opartych na tych samych zbiorach danych? Jego zespoły wydają się bardzo szybko publikować dane, które rzekomo obalają ED wywołane pornografią, ale bardzo powoli informują użytkowników o negatywnych konsekwencjach seksualnych korzystania z pornografii.

Wreszcie formalne uwagi krytyczne duńskiego badacza pornografii Gerta Martina Halda podkreśliły potrzebę oceny większej liczby zmiennych (mediatorów, moderatorów) niż tylko częstotliwość w tygodniu w ciągu ostatnich 12 miesięcy:

Badanie nie dotyczy ewentualnych moderatorów ani mediatorów badanych związków, ani nie jest w stanie określić przyczynowości. Coraz częściej w badaniach nad pornografią zwraca się uwagę na czynniki, które mogą wpływać na wielkość lub kierunek badanych relacji (tj. Moderatorów), jak również na ścieżki, przez które taki wpływ może się pojawić (tj. Mediatorzy). Przyszłe badania nad konsumpcją pornografii i trudnościami seksualnymi mogą również skorzystać z włączenia takich ognisk.

Podsumowanie: Wszystkie złożone schorzenia obejmują wiele czynników, które należy rozdzielić, zanim daleko idące oświadczenia prasowe będą właściwe. Stwierdzenie Landripet i Štulhofer , że „ pornografia nie wydaje się być istotnym czynnikiem ryzyka dla popędu, erekcji lub trudności z orgazmem u młodszych mężczyzn ”, idzie za daleko, ponieważ pomija wszystkie inne możliwe zmienne związane z korzystaniem z pornografii, które mogą powodować problemy z wydajnością seksualną u użytkowników, w tym eskalację do określonych gatunków, co odkryli, ale pominęli w „Krótkim komunikacie”. Akapity 2 i 3 w naszej dyskusji na temat Landripet i Štulhofer , 2015 :

Ponownie, badania interwencyjne będą najbardziej pouczające. Jednakże, w odniesieniu do badań korelacyjnych, prawdopodobne jest, że należy zbadać złożony zestaw zmiennych, aby wyjaśnić czynniki ryzyka w pracy w bezprecedensowych młodzieńczych trudnościach seksualnych. Po pierwsze, może być tak, że niskie pożądanie seksualne, trudności w orgasowaniu z partnerem i problemy z erekcją są częścią tego samego spektrum efektów związanych z pornografią internetową i że wszystkie te trudności powinny zostać połączone przy badaniu potencjalnie rozjaśniających korelacji z używaniem pornografii internetowej.

Po drugie, chociaż nie jest jasne, która kombinacja czynników może najlepiej odpowiadać za takie trudności, obiecujące zmienne do zbadania w połączeniu z częstością wykorzystywania pornografii internetowej mogą obejmować (1) lata pornografii wspomaganej w porównaniu do masturbacji bez pornografii; (2) stosunek wytrysków z partnerem do wytrysków z pornografią internetową; (3) obecność uzależnienia od pornografii internetowej / hiperseksualności; (4) liczba lat strumieniowego korzystania z pornografii internetowej; (5) w jakim wieku zaczęło się regularne korzystanie z internetowej pornografii i czy rozpoczęło się przed okresem dojrzewania; (6) trend zwiększania korzystania z pornografii internetowej; (7) eskalacja do bardziej ekstremalnych gatunków pornografii internetowej i tak dalej.

500% - 1000% wzrostu młodzieńczych zaburzeń erekcji od 2010 r. Nie można wyjaśnić zwykłymi czynnikami

Badania oceniające seksualność młodych mężczyzn od 2010 roku wskazują na historycznie wysoki poziom dysfunkcji seksualnych i zaskakująco wysokie wskaźniki nowej plagi: niskiego libido (w przypadku seksu partnerskiego). Zostało to udokumentowane w tym artykule oraz w naszej recenzji „ Czy pornografia internetowa powoduje dysfunkcje seksualne? Przegląd z raportami klinicznymi ” (2016).

Przed pojawieniem się darmowego streamingu pornograficznego (2006), badania przekrojowe i metaanalizy konsekwentnie wykazywały wskaźnik zaburzeń erekcji na poziomie 2-5% u mężczyzn poniżej 40. roku życia. Wskaźniki zaburzeń erekcji w 10 badaniach opublikowanych od 2010 roku wahają się od 14% do 35%, podczas gdy wskaźniki niskiego libido (hiposeksualności) wahają się od 16% do 37%. Niektóre badania obejmują nastolatków i mężczyzn w wieku 25 lat i młodszych, podczas gdy inne badania obejmują mężczyzn w wieku 40 lat i młodszych. Jednym z najbardziej dramatycznych ostatnich przykładów (2018) jest badanie dotyczące zaburzeń erekcji u aktorów porno. Osoby poniżej 30. roku życia miały dwukrotnie wyższy wskaźnik zaburzeń erekcji niż starsi (których seksualność rozwinęła się bez dostępu do szybkiego internetu pornograficznego w okresie dojrzewania). Zobacz: Zaburzenia erekcji wśród dorosłych aktorów rozrywkowych: badanie.

Krótko mówiąc, w ciągu ostatnich 10 lat nastąpił wzrost częstości występowania zaburzeń erekcji u młodych mężczyzn o 500–1000%. Jaka zmienna zmieniła się w ciągu ostatnich 15 lat i mogłaby odpowiadać za ten astronomiczny wzrost? Zanim z przekonaniem stwierdzimy, że dzisiejsi konsumenci pornografii nie mają się czego obawiać w związku z korzystaniem z internetu, naukowcy muszą jeszcze uwzględnić bardzo niedawny, gwałtowny wzrost częstości występowania zaburzeń erekcji u młodych mężczyzn i niskiego popędu seksualnego , liczne badania łączące korzystanie z pornografii z problemami seksualnymi , tysiące samoopisów i raportów lekarzy dotyczących mężczyzn leczących zaburzenia erekcji poprzez wyeliminowanie jednej zmiennej: pornografii.

Zdrowie mężczyzn cytuje Iana Kernera, ale w przeszłości Kerner stwierdził, że pornografia powoduje problemy seksualne!

W artykule w czasopiśmie Men's Health Kerner (rzecznik AASECT) wykręca się, by uniknąć obwiniania pornografii, twierdząc, że masturbacja jest przyczyną przewlekłej ED u zdrowych młodych mężczyzn:

Chociaż może nie być bezpośredniego związku między oglądaniem pornografii a zaburzeniami erekcji, istnieje pośredni fakt, że w niektórych przypadkach masturbacja może prowadzić do problemów z erekcją. „W moim doświadczeniu klinicznym nie uważam pornografii za bezpośrednią przyczynę [zaburzeń erekcji, przedwczesnego wytrysku i opóźnionego wytrysku]”, wyjaśnia Ian Kerner, Ph.D. oraz licencjonowany psychoterapeuta i doradca seksualny.

Zauważ, że Kerner niczego nie cytował, ponieważ żaden urolog nie zgodziłby się z jego bezpodstawnym twierdzeniem, że masturbacja powoduje przewlekłe zaburzenia erekcji u młodych mężczyzn. Kerner, Prause i David Ley zdołali zmylić opinię publiczną i odwieść ją od pornografii jako prawdziwej przyczyny. YBOP napisał o tej taktyce dymnej tutaj: Seksuolodzy zaprzeczają wystąpieniu zaburzeń erekcji wywołanych pornografią, twierdząc, że problemem jest masturbacja (2016).

Zanim Ian Kerner został szefem działu public relations w AASECT, miał odmienne zdanie na temat problemów seksualnych wywołanych pornografią. Zobacz poniższy artykuł Kernera z 2013 roku, który podważa poglądy Kernera z 2018 roku (być może zostając oficjalnym rzecznikiem AASECT, poczuł się zobowiązany do podążania za linią firmy ).

Zbyt wiele porno w Internecie: efekt SADD

Ian Kerner

Łatwy dostęp do pornografii internetowej i sama różnorodność nowości, które zawiera, wpłynęły na przeciętnych facetów, którzy normalnie nie mieliby problemu.

Jako seksuolog i założyciel Good in Bed , obserwuję gwałtowny wzrost liczby mężczyzn cierpiących na nowy zespół, który nazwałem „zespołem deficytu uwagi seksualnej” (SADD). Źródło tego problemu jest na wyciągnięcie ręki – zbyt dużo pornografii w internecie.

Podobnie jak osoby z ADD łatwo się rozpraszają, mężczyźni z SADD tak bardzo przyzwyczaili się do wysokiego poziomu nowości wizualnych i stymulacji, jakie oferuje pornografia internetowa, że ​​nie są w stanie skupić się na prawdziwym seksie z prawdziwą kobietą. W rezultacie mężczyźni z SADD często mają trudności z utrzymaniem erekcji podczas stosunku lub doświadczają opóźnionego wytrysku i mogą osiągnąć orgazm jedynie przy stymulacji manualnej lub oralnej.

Znudzony w łóżku?

Mężczyźni z SADD często nudzą się lub tracą cierpliwość podczas seksu. Mogą być fizjologicznie pobudzeni i mieć erekcję, ale nie osiągają szczytu pobudzenia psychicznego. Mężczyznom z SADD może również brakować motywacji do prawdziwego seksu, ponieważ są wyczerpani masturbacją . Nie działają na pełnych obrotach, ani fizycznie, ani psychicznie.

Wierzcie lub nie, ale po raz pierwszy dowiedziałem się o SADD poprzez skargi kobiet, które zastanawiały się, dlaczego ich faceci nie mogą wytryskuć (i często to udawali) lub którzy zauważyli, że ich partnerzy wydawali się niezwiązani lub niezainteresowani seksem. Kiedy kopałem trochę głębiej lub rozmawiałem z samymi facetami, zdałem sobie sprawę, że ci mężczyźni masturbują się bardziej niż zwykle ze względu na ich łatwy dostęp do pornografii internetowej. Czasami masturbowali się tak samo jak zawsze, ale nie zdawali sobie sprawy, że ich naturalny okres refrakcji - czas regeneracji między erekcjami - wzrastał wraz z wiekiem.

Nie zrozum mnie źle, jestem wielkim fanem masturbacji. Pomaga facetowi zdmuchnąć parę i jest jak drugi dzień spa 30. Ale łatwy dostęp do pornografii internetowej i sama różnorodność nowości, które zawiera, wpłynęły na przeciętnych facetów, którzy normalnie nie mieliby problemu. Z tego powodu ci mężczyźni przeprojektowali swoje umysły, by pragnąć natychmiastowego zaspokojenia orgazmu z możliwością porno. Oznacza to, że opracowują to, co określa się klinicznie jako idiosynkratyczny styl masturbacji: przyzwyczaili się do intensywnej stymulacji fizycznej, która nie jest przybliżona podczas prawdziwego seksu. Ich ogólny poziom pożądania seksualnego dla partnerów jest niższy i muszą oni fantazjować podczas prawdziwego seksu, aby utrzymać pełną erekcję.

Myślisz, że cierpisz na SADD? Oto, co należy zrobić…

Co ma zrobić facet z SADD?

Po pierwsze, zrób sobie przerwę od masturbacji . Zachowaj swoją energię dla partnera. Jeśli jesteś singlem, zmniejsz częstotliwość masturbacji. Kiedy się masturbujesz, spróbuj używać ręki, której nie dominujesz. Na przykład, jeśli jesteś praworęczny, dotykaj się lewą ręką. Nie będziesz w stanie osiągnąć takiego samego poziomu intensywności fizycznej, jak ręką dominującą, więc nie będziesz tak fizycznie odrętwiały na doznania związane ze stosunkiem.

Po drugie, odstaw pornografię . Kiedy się masturbujesz, używaj umysłu do tworzenia obrazów i staraj się przypominać sobie pojedyncze sceny seksu. Pomyśl o tym jak o różnicy między czytaniem a oglądaniem telewizji. Wykorzystaj tę okazję, aby na nowo nawiązać kontakt ze swoją erotyczną historią i własnym katalogiem seksownych wspomnień.

Zwiększ mentalną nowość z partnerem: Dziel się fantazjami i eksperymentuj z odgrywaniem ról. Zanim zaczniesz współżyć, doprowadź się do punktu, w którym osiągniesz szczytowe podniecenie fizyczne i psychiczne. SADD nie musi być smutne dla ciebie ani dla twojego partnera. Odejdź od komputera i skieruj się do sypialni, a skupisz się na tym, czego potrzebujesz – na swoim prawdziwym życiu seksualnym.

Gavin Evans może chcieć zaktualizować swój artykuł w Men's Health … ale nie będę wstrzymywać oddechu.